Zmarł słynny kierowca wyścigowy. W Formule 1 był w jednym zespole z Ayrtonem Senną
Nie żyje były kierowca wyścigowy, Johnny Dumfires. Odnosił liczne sukcesy w motorsporcie.
Johnny Dumfries, czyli John Colum Crichton-Stuart, właśnie tak brzmi prawdziwe imię i nazwisko znanego kierowcy. Nigdy nie lubił używać swojego arystokratycznego tytułu i wolał być znany jako John Bute lub Johnny Dumfries. Pod tym pseudonimem rozpoczął karierę w motorsporcie.
Zanim jednak osiągnął sukcesy w motorsporcie pracował jako budowniczy, malarz i dekorator wnętrz. Karierę rozpoczął jako członek personelu pomocniczego w Williams F1 Team i w wieku 22 lat zadebiutował w wyścigach kartingowych.
Dumfires odnotował aż 15 startów z Lotusem w Mistrzostwach Świata Formuły 1; Pięć razy brał udział w 24-godzinnym wyścigu Le Mans, odnosząc zwycięstwo w klasyfikacji generalnej w 1988 roku prowadząc Silk Cut Jaguar XJR-9. Członkami jego zespołu był Hlender Jan Lammers i Brytyjczyk Andy Wallace.
Informacje o śmierci arystokraty przekazała najbliższa rodzina. Johnny Dumfires miał 62 lata. W oświadczeniu w brytysjkich mediach, najbliżsi proszą o uszanowanie ich prywatności w tak trudnm czasie.
Najnowsze
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
Kiedy Mercedes zaprezentował elektryczną wersję G-Klasy, część fanów modelu niemal odruchowo ogłosiła to profanacją. Trudno się dziwić – mówimy przecież o samochodzie, który przez dekady budował swoją legendę na potężnych jednostkach spalinowych, surowym charakterze i terenowych możliwościach. Tymczasem dziś pod kultowym nadwoziem pracują wyłącznie silniki elektryczne. Czy jednak Mercedes G 580 EQ rzeczywiście zatracił swój […] -
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
-
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
-
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
Zostaw komentarz: