Indian Chieftain Elite w malowaniu Black Hills Silver
Motocykl turystyczny Chieftain Elite jest malowany ręcznie - to metalizowany lakier w kolorze Black Hills Silver. Malowanie zostało nazwane niczym kopalnie srebra znajdujące się na łańcuchu górskim Black Hills w Południowej Dakocie, w pobliżu miasta Spearfish, gdzie Indian Motorcycle ma swoją lakiernię.
Zespół specjalistów Indian Motorcycle maskuje nadwozie, przykleja szablony, a następnie maluje pistoletem natryskowym każdy z motocykli Chieftain Elite, co w sumie zajmuje 25 roboczogodzin. Dzięki ręcznej pracy ludzi nie znajdziemy dwóch takich samych egzemplarzy.
Chieftain Elite został osadzony na 19-calowych, 10-szprychowych kołach przednich we wzorze typu contrast-cut. Jest wyposażony w 200-watowy system audio klasy premium, przednią szybę Flare z wysokością regulowaną przyciskiem, aluminiowe odlewane podnóżki pasażera i kierowcy oraz siedzenia motocyklowe z prawdziwej skóry. Nowością w modelu są ozdobne lusterka oraz odświeżone i zmniejszone przełączniki o poprawionej ergonomii.
Motocykl ma także Ride Command, konfigurowalny system informacyjno-rozrywkowy. Siedmiocalowy ekran dotykowy z możliwością obsługi w rękawiczkach motocyklowych ma zapewniać nawigację typu „zakręt po zakręcie“, ekrany informacyjne dla kierowcy oraz łączność bezprzewodową Bluetooth. Jendoślad wyposażono w ABS, tempomat, system monitorowania ciśnienia w oponach, zdalnie zamykane sakwy oraz system bezkluczykowy.
Sercem motocykla jest silnik ThunderStroke 111, dwucylindrowy silnik widlasty, który generuje potężny moment obrotowy 150 Nm.
Dostępne są również dopasowane kolorystycznie akcesoria, m.in. kufer Quick Release Trunk, dolne owiewki Hard Lower Fairings oraz błotnik przedni Valanced Front Fender.
Na rynek zostanie wprowadzona jedynie ograniczona liczba Indian Chieftain Elite. Cena motocykla to 159 000 zł brutto, a dostępność w Polsce będzie potwierdzona w przeciągu miesiąca.
Najnowsze
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
Kiedy Mercedes zaprezentował elektryczną wersję G-Klasy, część fanów modelu niemal odruchowo ogłosiła to profanacją. Trudno się dziwić – mówimy przecież o samochodzie, który przez dekady budował swoją legendę na potężnych jednostkach spalinowych, surowym charakterze i terenowych możliwościach. Tymczasem dziś pod kultowym nadwoziem pracują wyłącznie silniki elektryczne. Czy jednak Mercedes G 580 EQ rzeczywiście zatracił swój […] -
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
-
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
-
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
Zostaw komentarz: