Ścigacz okiem matki

13 stycznia 2011
Każdy rodzic o swoje dziecko najbardziej obawia się wtedy, gdy robi ono coś ryzykownego. Zwłaszcza, jeżeli jest to coś, co i rodzicowi sprawiało kiedyś wielką frajdę... Zapraszamy do krótkiego felietonu Ireny Średnickiej - mamy dwóch pasjonatek motoryzacji.

 


fot. Big Star

 

W naszej rodzinie każdy ma prawo jazdy. Jako dzieci jeździłyśmy na wakacje z rodzicami w koszu motocykla. Za pieniądze zebrane na weselu kupiliśmy naszą pierwszą Syrenkę. I ja i moja siostra miałyśmy prawo jazdy, już w latach 70-tych. Było dla mnie oczywiste, że moje córki też chcą się przemieszczać własnym pojazdem.

Młodsza - Dominika od zawsze lubiła jednoślady. Mając 7 lat jeździła motorynką, gdy miała 12 lat dojeżdżała do szkoły skuterem. Kiedy widziałam ją prowadzącą te pojazdy, nigdy nie odczuwałam strachu. Wydawało mi się, że nic nie może się jej stać. Dlatego, gdy skończyła 16 lat kupiliśmy jej motocykl. To już nie była zabawka, ale ścigacz - Gilera KZ 125 EF. Śliczna - biała z czerwonym siedzeniem.

Kiedyś byłyśmy same w domu. Zbliżała się północ. Oglądałam jeszcze jakiś serial, gdy weszła Dominika, zmęczona po kilku godzinach intensywnej nauki. Powiedziała, że chyba przejedzie się do Pałacu Kultury i z powrotem, spojrzy na miasto, bo chciałaby „się przewietrzyć". Nie widziałam w tym nic złego. Mieszkamy poza Warszawą, ale tylko około 10 kilometrów od centrum. Uznałam, że przyda jej się godzinka przerwy, więc oczywiście się zgodziłam. Zanim się obejrzałam, ona już zbiegła po schodach.

Entuzjazm dziecka wywołany szybą jazdą niekoniecznie wywołuje podobne emocje u rodziców...

fot. Motocaina

Za chwilę wróciła. Trochę mnie zaskoczyło, że zrezygnowała z przejażdżki. Tym bardziej, że wróciła uśmiechnięta i wyraźnie rozentuzjazmowana. Tym bardziej byłam zaskoczona, gdy zaczęła mi opowiadać jaka to przyjemność, gdy na ulicach jest niewielki ruch i można w końcu jechać z całą szybkością. Jaką poczuła wolność, gdy pędziła z odkręconą manetką, czując tylko pęd powietrza.

Ja natomiast poczułam, że włosy stają mi na karku. Wyobraziłam sobie ten pęd, tę wolność, ten powiew wiatru we włosach... Wtedy zaczęłam się bać.

I nie przestałam, dopóki nie sprzedała motocykla...

    Komentarze

    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!