Lenka Kopalova "To był mój czas"

25 lutego 2009
Piękna Lenka Kopalova - zawodniczka żużlowa opowiada nam swoją historię i przeżycia, jakie doprowadziły do startów w tej ciężkiej dyscyplinie.
foto. archiwum L.Kopalova

- Masz za sobą przygodę z żużlem. Skąd pomysł akurat na taką dziedzinę sportu?

- W roku 1999  spotkałam Mathiasa Schultza - żużlowca z Niemiec. Podziwiałam zarówno jego, jak i  sport, który uprawiał. Często rozmawialiśmy o żużlu i jego karierze. Matze zafascynował mnie i zakochałam się... i w nim i w żużlu. W 2001 roku zaczęła się moja przygoda z żużlem, w AK Slany w Czechach.

- Ciężko było Ci się nauczyć jeździć ślizgiem kontrolowanym?

- Trudno było nauczyć się 'składania'. Na samym początku pojawił się strach w momencie, kiedy dodawałam gazu.  Później, jak obyłam się z motocyklem, nie stanowiło to dla mnie problemu. Porównując to do jazdy samochodem, z którą miałam wcześniej styczność, mogę powiedzieć, że wszystko wygląda zupełnie inaczej. Dlatego też tak jak do jazdy samochodem, tak do jazdy na motorze trzeba było się przyzwyczaić.

- Byłaś zdana tylko na siebie czy jednak chłopaki służyli Ci pomocą?

- Otrzymywałam pomoc. Byłam jedyną dziewczyną, która jeździła w Czechach. Zawodnicy z klubu byli mili dla mnie i mogłam na nich liczyć. Bardzo im dziękuję za wszystkie rady i pomoc. Nigdy nie było problemów.

- Czy w Czechach miałaś jakieś problemy związane z tym, że jesteś kobietą?

- Praktycznie żadnych - zapisałam się do szkółki bez problemów. Miałam czasem kłopoty tylko z chłopcami, którzy lubili mnie, ponieważ byłam jedyną ładną dziewczyną w tym "światku". Jak już wspomniałam, miałam wtedy chłopaka i on oraz jego pomoc były dla mnie ważne. Poza tym jak czasem powtarzam ,,co jest w moim domu - to nie dla mnie!" - tej doktryny się trzymałam.

- Jakie uczucia towarzyszyły jedynej przedstawicielce płci pięknej?

- Bycie jedyną kobietą jeżdżącą na żużlu niesie za sobą jakieś publiczne akceptacje czy dezaprobatę i oczywiście przyciąga uwagę społeczeństwa. Pojawiały się zdania jak najbardziej pozytywne, ale również te negatywne. Jednak ja odbierałam wszystko pozytywnie.

foto. archiwum L.Kopalova

- Wszystko szło dobrze. Dlaczego zrezygnowałaś z jazdy?

 

- Głównym powodem był fakt, iż pracowałam w dwóch miejscach, do tego rozpoczęłam naukę. Trudno było pogodzić to wszystko, tym bardziej, iż na każdą rzecz musiałam poświęcić sporo czasu. Trzeba było postawić przed sobą pewne priorytety.

- Miałaś swoje pięć minut w speedwayu. Jak wspominasz te czasy?

- Gdy jeździłam był to mój czas. Byłam wtedy nastolatką. Pamiętam momenty na żużlu, które były super, relacje z ludźmi, przyjazną i miłą atmosferę. Zespół w Slanach prezentował dobry żużel, były też świetne widowiska dla fanów... Jednak to już za mną. Zaczęłam pracę modelki. To był mój pierwszy raz, gdy zrobiłam odważny krok na przód i wyszłam ze swoimi dążeniami do świata!

- Wspomniałaś, że się uczysz i pracujesz. Jak obecnie wygląda Twoje życie?

- W chwili obecnej głównie studiuję medycynę. Pracuję z ludźmi - praca w kabinie pasażerskiej i nadal praktykuję jako modelka... Co tydzień odbywam wiele lotów i uczęszczam na castingi. Chciałbym kiedyś zagrać w filmie, na przykład w roli księżniczki (śmiech).

- A co z żużlem? Już nic po nim nie pozostało?

- Żużel jest naprawdę twardym i ekspresyjnym sportem, pełnym adrenaliny! Na pewno nadal się nim interesuje. Dzięki niemu mam wielu przyjaciół z całego świata. Znalazłam tam moją wielką pierwszą miłość, moich bliskich przyjaciół i siebie! Lubię ten sport, ale w tym momencie nie jest on najważniejszy dla mnie... Sentyment na pewno jest, w końcu byłam jedyną dziewczyną, która była nieustraszona...

- Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.

- Dziękuję.

    Komentarze

    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!