Zamiast polskiej Izery będziemy mieć montownię chińskich samochodów? Niepokojące słowa prezesa

Miała być polska myśl techniczna, a będzie chińska licencja. Może dobre i to, ponieważ teraz przynajmniej projekt Izera przestał bujać w obłokach i stanął twardo na ziemi. Pojawił się za to innym problem – czy przypadkiem polska marka nie stanie się koniem trojańskim dla europejskiej motoryzacji? I to za państwowe pieniądze.